Zdjęcia wakacyjne – kulisy minimalistycznej sesji

Wakacje, słońce i kolor – to elementy które ciężko rozłączyć. Ale ostatnio zaczęłam analizować swój bałagan fotograficzny i zauważyłam że minimalizm jest tym co kocham. Nie dość że zwiększa spójność przekazu zdjęcia, ale i potrafi sprawiać że patrząc na zdjęcie uspokajamy się ( no dobra, ja się uspokajam).

W zeszłym roku zabrałam dzieciaki na kopalnię Kaolinu- to nasza lokalna plaża. Biały piasek, słońce. Ale tym razem nie biegaliśmy po hałdach piachu, tylko schowaliśmy się w cieniu “kanionu” wyrzeźbionego przez wodę. Cicho, chłodno, płytki strumień i masa błota.

Już wiedziałam jaka kolorystyka będzie dominowała, że będzie to biel i pastele, poprosiłam Usza by założył spodenki które będą współgrały z tłem kolorystycznym i “puściłam” chłopców wolno by po prostu dobrze się bawili. Uważam, że mniej znaczy lepiej, dlatego nie chciałam wprowadzać żadnych dodatkowych kolorów.

Z racji tego, że biały kolor piasku pięknie odbijał światło żadna blenda nie była potrzebna. Błękit łączył się z zielenią a mi wyszły własnie takie zdjęcia.

Jedynie podczas obrabiania zmniejszyłam trochę kontrast i rozświetliłam twarz by podkreślić temat zdjęcia ( zawsze tak robię ).

Jeśli masz pytania, zostaw je w komentarzu.
Jeśli chcesz dołączyć do foto-aktywnych zapraszam Cie do grupy lub/i używania #jestemfotoaktywna
A jeśli chcesz mnie wesprzeć i wspomóc dalsze tworzenia foto-aktywnej, możesz dołączyć do patronów 🙂

Pozdrawiam ciepło i życzę wielu udanych wakacyjnych ujęć :*

3 thoughts on “Zdjęcia wakacyjne – kulisy minimalistycznej sesji

  1. Fotografia tak jak i wiele innych dziedzin życia i sztuki ulega modom. Teraz faktycznie modne są zdjęcia głównie w technice high-key. Tylko nieco zmodyfikowanej (albo zrozumianej nieco odmiennie). Kiedyś w tej technice musiały być (jeden z kluczowych elementów tej techniki) elementy ciemne (maksymalnie nasycone/kontrastowe zwiększające dynamikę obrazu). Obecnie po prostu zmniejsza się saturację na całości. Takie rozpowszechnienie tej techniki nastąpiło min za sprawą pokazywaniu obrazów na ekranach komputerów i telewizorów.
    Dla odmiany technika low-key w czasach cyfrowych została już prawie zarzucona – przynajmniej w zastosowaniach komercyjnych.
    A może wina takiej mody wynika z faktu, że w ciemnych obrazach cyfrówki szumią i źle to wygląda a w jasnych nie widać ziarna?!
    Za czasów flamandów low-key był kluczowy bo nie trzeba było malować detali w ciemnych partiach – ukrywało (pokrywało się tak w szybki sposób) większe partie obrazów. Również na diapozytywach niedoświetlało się nieco zdjęcia aby nasycenie kolorów zwiększyć.
    Teraz na zasadzie przeciwieństwa do tego co już było (jak wiadomo to co stare jest z założenia przez wielu traktowane jako passe) w modzie jest obraz wyprany z kolorów.
    Myślę, że popularność tak jasnych obrazów (wyglądających nieco jak stare wypłowiałe od słońca reklamy na banerach) w obecnych czasach to wynik obecnej mody.
    Niestety robiąc coś komercyjnie rynek wymusza uleganie modom. A jak wiadomo gusta mas są kreowane przez mody. Tak więc robiąc coś za pieniądze wiadomo, że takiej modzie się ulegnie (świadomie lub nie) albowiem w przeciwnym razie ciężko znaleźć miejsce na rynku.
    Byli jednak w historii tacy dziwacy którzy malowali po kilka wersji swoich dzieł. Jedna była taka jaką zamawiał kupiec/mecenas a inna taka jaką czuł i widział artysta. Jako przykład można przedstawić Turnera (którego choć był popularny też nie oszczędzała krytyka jemu współczesnych).

    1. Ryszardzie, bardzo mądrze piszesz. Świadomość jest niezwykle istotna. Ja staram się uczyć fotografii przyjemnej, ośmielać ludzi do poszukiwania siebie. Takie pierwsze kroki pozwalające ocenić co lubimy. Bo fakt moda-modą. Tak jak i sepia teraz nie jest popularna, kiedyś wywoływała wielki zachwyt. Jak będzie z obecną fotografią? Czas pokaże, ale najważniejsze by prócz techniki w zdjęciach były tez zaklęte emocje. Pozdrawiam ciepło!

      1. Sepia była modna poniekąd też z powodów czysto racjonalnych – w owych czasach (tych wcześniejszych – bo później to faktycznie tylko moda była) – nie uzyskiwano takiej maksymalnej czystej czerni i śnieżnej białości. Po prostu wówczas odbitki czarno – białe były mdłe. Tonowano również solami uranu (zielonkawo) – ale później zabroniono sprzedawać tych odczynników (kiedyś wiele obecnie zakazanych substancji było ogólnodostępne np. morfina czy cudowny lek na wszystko nawet dla kobiet w ciąży promowana przez koncern Bayer heroina) Dopiero w platynotypii (która była droga) jakość odbitek była znacznie lepsza. Specjalnie długo to nie trwało bo z powodów zawirowań wojennych w Europie wyeliminowano tą technikę i zastąpiono tańszą bromo-srebrową (która jest najbardziej kojarzona obecnie z odbitkami czarno-białymi). Jak widać techniki się zmieniają… i fotografia ewoluuje.
        A emocje… sposób ich prezentacji to też nierzadko kwestia mody. Czy emocje to tylko dynamika i ruch (obecnie niesłychanie modne i przez wielu kojarzone jako jedyny sposób oddania emocji) czy też ujęcia statyczne (zaduma, odrętwienie, smutek, coś co trwa dłużej niż ułamek sekundy…).
        Poszukiwania to dobra rzecz. Nie tylko dlatego aby znaleźć to co lubimy ale również dlatego, że się zmieniamy (i świat też) – dlatego nie chodzi o to aby obstawać stale przy starym ale aby mieć świadomość tego co było (i że w ogóle było). Często nie docenia się (z założenia – bo to staromodne i było dawno temu) tego co kiedyś robiono a warto o tym pamiętać gdyż to co dziś mamy jest następstwem tego co było kiedyś (albo przez kontynuację i rozwój albo przez negację).
        Owocnego nauczania kolejnych pasjonatów… pozdrowionka

Twój adres email nie zostanie opublikowany.