Helios 44 58 mm f/2 mój ukochany obiektyw

Od dłuższego czasu miałam mały kryzys w fotografii, taki szmer, lekki żal że wszystko co robię jest takie… takie poprawne, wręcz zwykłe.
Nie lubię robić takich zdjęć. Ja chcę czuć dreszcz podczas wciskania migawki, lubię czuć, angażować się emocjonalne w to co tworzę.
Irytowało mnie to,  ze Photoshop dawał mi większa siłę przekazu niż samo zdjęcie.
Nie chciałam mu oddawać całej wagi, on powinien pomóc mi nadać ostatni szlif.

I tak błądząc pomiędzy sprzętem który mam, ostatecznie podpięłam historycznego heliosa, którego mój ojciec dostał w zamian za pomoc jeszcze w czasach gdy jeździł do Jugosławii.
(Dostał nie sam obiektyw, ale cały aparat ale zenit okazał się być popsuty)

I tu zaiskrzyło! Co ten obiektyw robi ze zdjęciami! szczególnie tymi pod światło!
Flary! Blinki! Bokeh…
te zdjęcia są tak, tak… pełne !
Same oceńcie

Ps. Jest to obiektyw manualny ( trzeba wyostrzać samodzielnie) i aby podpiąć go do aparatu należy kupić odpowiednią przejściówkę

Twój adres email nie zostanie opublikowany.